C&R


„Złów i wypuść” w 2017

 

Stanie się to pewnie tradycja, że nowy rok będziemy zaczynać artykułem z cyklu „złów i wypuść”. Nikogo na siłę nie mam zamiaru przekonywać do stosowania powyższej zasady, jednakże zachęcam do lektury niniejszej rozprawki Tomasza Krysiaka „Złów i wypuść” działa!” opublikowanej w „Wekarskim Świecie” z 2008 roku.

„Od dawna korzystam z każdej okazji, aby dyskutować kwestie C&R (catch and release, czyli „złów i wypuść” – przyp. red.) z wędkarzami pochodzącymi z różnych krajów i łowiącymi różnorakimi metodami. Zasadniczo mogę ich podzielić na dwie grupy: tych z Europy Zachodniej i tych z krajów postkomunistycznych. Pierwsza grupa w większości respektuje zasadę „złów i wypuść”, druga – niestety nie. A szkoda, bo najnowsze badania szwedzkich naukowców potwierdzają ogromne korzyści płynące z wypuszczania złowionych ryb.

Wygląda na to, że Zachód już dawno dojrzał do tego, aby wędkarstwa nie mylić z mięsiarstwem, i doszedł do słusznego wniosku, że wypuszczenie pięknego okazu daje dużo więcej satysfakcji, niż ucięcie mu łba i powieszenie na ścianie jako trofeum. Większość moich rozmówców z krajów postkomunistycznych próbuje natomiast na wszelkie sposoby usprawiedliwić zabieranie ryb, argumentując np. że „on i tak nie przeżyje” (chodzi o dużego szczupaka, który ma trafić na patelnię). Nie jestem ortodoksyjny – lubię od czasu do czasu zjeść własnoręcznie złowionego sandaczyka usmażonego na maśle albo tatar z troci, ale w tego rodzaju mięsiarskie argumenty są dla mnie nie do przyjęcia.

Od lat wypuszczam większość złowionych ryb, zwłaszcza tych największych. Oczywiście za każdym razem, gdy „reanimuję” przy burcie łodzi dużego szczupaka zmęczonego holem, zastanawiam się, czy aby na pewno przeżyje. Dużo dały mi do myślenia wielokrotne rozmowy na ten temat ze znanym holenderskim łowcą szczupaków Bertusem Rozemeierem, który jest nie tylko wielkim propagatorem zasady „złów i wypuść”, ale wręcz jej fanatycznym wyznawcą. Otóż Rozemeier wierzy, że szczupak jest dużo twardszy, niż nam się wydaje, i że po wypuszczeniu ma ogromną szansę na przeżycie i szybkie odzyskanie sił – nawet gdy krwawi po odhaczeniu.

Zawsze miałem nadzieję, że któregoś dnia ta niezachwiana wiara w ogromną witalność szczupaków zostanie podparta twardymi dowodami, które raz na zawsze obalą mięsiarskie argumenty. Wygląda na to, że ten dzień właśnie nadszedł! Już ubiegłej jesieni obiło mi się o uszy, że szwedzcy naukowcy prowadzą badania na temat wpływu łowienia na wędkę i wypuszczania szczupaków na ich przeżywalność lub na ewentualne zmiany w ich zachowaniu. Raport z tych badań został właśnie opublikowany, a poinformowano o tym w numerze 1/2008 szwedzkiego miesięcznika wędkarskiego „Fiske Feber”.

Badania prowadzili naukowcy z dwóch szwedzkich uniwersytetów, na dobrym łowisku szczupakowym w regionie Blekinge (południowa Szwecja), znanym zarówno ze swych dużych zębaczy, jak i z niemałej presji wędkarskiej. Na czas głównej części eksperymentu wybrano okres tarłowy, zakładając, że jeżeli wypuszczanie szkodzi szczupakom, to jego negatywne efekty będą najbardziej widoczne właśnie podczas tarła. (…)”

Badania przeprowadzone przez szwedzkich naukowców udowodniły, że szczupaki wypuszczane po złowieniu mają się całkiem dobrze.”

A więc koledzy, jak głeboko polknie to odetnijmy hak, nawet z przyponem, zębaty da radę. Nie bądźmy kolejnymi mięsiarzami z postkomunistycznego kraju.

Kończąc… chcesz łapać?! wypuszczaj!! chcesz zjeść?! bierz z umiarem. Inaczej będzie brała juz tylko cholera.

13 stycznia 2015